Wstecz             Praga Północ: Literatura

 Wyjątki opisujące Pragę wybrano z książek:

„Piękno Ocalone”. Z Jarzębskim po współczesnej Warszawie

Maria Lewicka, Barbara Szymanowska

PWN Warszawa 1982.

Dotacja Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy

 

 „Gwara Warszawska Dawniej I Dziś”.

Bronisław Wieczorkiewicz

PIW Warszawa 1974.

 

 

Jarzębski Adam. (Występujący również jako Jarzebski, Jarzęmbski, Jarzembski, Jarzempski. Od miejsca urodzenia miał przydomek Warka.) Urodzony w Warce nad Pilicą (2 połowa XVI w. -1649). Polski kompozytor, instrumentalista, wierszopis. Od 1612 muzyk Jana Zygmunta, elektora brandenburskiego, od 1617 skrzypek kapeli królewskiej Zygmunta III, a następnie Władysława IV. Kompozytor wczesnobarokowych utworów instrumentalnych (canzony i koncerty) o 2-4 głosach, śpiewnej lub ornamentalno-wirtuozowskiej melodyce, kunsztownej technice kontrapunktycznej, koncertującej i wariacyjnej. Od 1636 również budowniczy Zamku Ujazdowskiego. Zachował się ponadto jeden utwór wokalny, niekompletna Missa sub concerto. Pozostawił także cenne świadectwo wyglądu XVII w. Warszawy. Wydany w 1643 r. w warszawskiej drukarni Piotra Elsnera, napisany niewyszukanym wierszem Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy.

 

 

Adam Jarzębski , autor Gościńca abo krótkiego opisania Warszawy,  

rozpoczyna Opisanie miasta od zwiedzenia Pragi i Skaryszewa — osad położonych na prawym brzegu Wisły. Rozumiemy ten układ znając nazwisko protektora i wiedząc, iż Kazanowski wiązał wielkie ambicje z rozwojem gospodarczym tego terenu. Dogodne położenie, brzeg, umożliwiający łatwy rozładunek towarów, a od 1573 r. stały most stwarzały dogodne warunki dla handlu i rzemiosła.

Urbanizacja osad na prawym brzegu rozpoczęta pod koniec XVI w. przybrała na sile w pierwszej połowie XVII stulecia. Kazanowski, jako człowiek obrotny w sprawach majątkowych, uznał wykupywanie gruntów za korzystną lokatę kapitałów. Od 1637 r. skupował i zagospodarowywał parcele. Najbardziej interesował się osadą Praga. W ciągu 10 lat stał się właścicielem 150 ha, co obejmowało około połowy terenu późniejszej Pragi, stanowiąc jurydykę. Pozostała część Pragi, należąca do biskupów kamienieckich, otrzymała prawo miejskie w 1648 r.

 Spryt i rzutkość praskich kupców opiewał Adam Jarzębski, autor Gościńca abo krótkiego opisania Warszawy wydanego w roku 1643. Oto próbka jego twórczości:

 

 

„A stara gdzie się podziała?

- Do Pragi za Wisłę poszła. -

Przyczynę czy powiedziała?

- Bo tam handlów swoich doszła. -

Cóż za handle tam są wielkie?

- Zboża, drwa i kupie wszelkie.

Jak dziś co przekupień kupi,

Jutro was in duplo złupi...”

(in duplo = podwójnie, dubeltowo).

 Jarzębski opisawszy żywo rozwój miasteczka przechodzi do kościoła Bernardynów. Sprowadzono ich na Pragę w 1617 r.; kościół wzniesiono sumptem Władysława IV i magnatów w latach 1628-1638. Informacje Jarzębskiego uzupełnia znany już nam sztych Hondiusa. Ukazuje on monumentalną bryłę kościoła z dwuwieżową fasadą dominującą nad ciasną, drewnianą, parterową zabudową. Przy południowej ścianie kościoła widać Kaplicę Loretańską. Świątynia przetrwała do 1811 r., kiedy to w związku z budową fortyfikacji napoleońskich zburzono ją wraz z klasztorem i otaczającą zabudową, pozostawiając jedynie Kaplicę Loretańską. Z tętniącego życiem miasteczka ukazanego w Gościńcu, do naszych czasów dotrwała jedynie Kaplica Loretańska i nazwa „Ratuszowa” ulicy, prowadzącej niegdyś od Wisły do rynku, nazwanej tak od ratusza stojącego wówczas na wschód od kościoła Bernardynów.

Skaryszew, założony w ostatnim dziesięcioleciu XVI w. przez kanonika płockiego, Stanisława Skaryszewskiego, na północno-zachodnim terenie wsi Kamion, początkowo był jurydyką kościelną, w 1641 r. otrzymał od króla prawa miejskie. W czasach Jarzębskiego było to zasobne miasteczko W Gościńcu odnajdujemy opis drewnianego kościoła wzniesionego w 1635 r. (ulica, na której stał, nazywana niegdyś Farną, to obecna ul. Okrzei). Jarzębski zwraca również uwagę na rynek i „magistratus” — widome oznaki niedawno nabytych praw miejskich. Z rynku udaje się nad Wisłę, gdzie, jak wiadomo z przekazów historycznych, stało w owym czasie 10 spichlerzy. Jarzębski opisuje szerzej tylko jeden z nich — oczywiście należący do Kazanowskiego. Zawieruchy wojenne nie oszczędziły Skaryszewa, położonego u przeprawy, w ważnym punkcie strategicznym; najcięższym ciosem dla miasteczka była budowa fortyfikacji napoleońskich w 1806 r., która pociągnęła za sobą wyburzenie wszystkich zabudowań łącznie z farą. Opis prawobrzeżnej Warszawy zakończył Jarzębski pochwałą tamtejszych mieszczan: 

KOŚCIÓŁ

MATKI BOSKIEJ LORETAŃSKIEJ

Kaplica Lauretańska w Pradze

 

W bok Lauretańska Kaplica

(Przy niej cmentarz i ulica),

Zmurowana na kształt takiej

Drugiej w Lorecie, jednakiej. [...]

Wynidę bocznemi drzwiami,

Niedaleko też za drzwiami

Widzę: murem obtoczono,

W rogach baszteczki wtłoczono;

W tychże oltarze być mają;

Tak zakonnicy mniemają,

Którzy mocno tam zasiedli,

Bernardyni, i usiedli;

Bernardyni, i usiedli;

W błahych celach do tych czasów

Zażywają swych niewczasów;

Muszą: bo Pan wszystkim może,

Aż ich na klasztor wspomoże.

Adam Jarzębski

A teraz skaryszowianie

Z Pragą drudzy warszawianie. 

 

Pierwszym, istniejącym do dziś obiektem, napotkanym na trasie wędrówki Jarzębskiego, jest Kaplica Loretańska na Pradze. Przypadek chciał, że jest to najlepiej zachowany zabytek, reprezentatywny dla warszawskiej architektury jego czasów. Nie uniknęła zniszczeń w czasie działań wojennych, zaniedbania w czasach upadku i nie zawsze fortunnych przeróbek, jednak w porównaniu z pozostałymi zabytkami warszawskimi okresu Wazów, los okazał się dla niej łaskawy.

Jeśli udamy się dziś na prawy brzeg Wisły, aby podążyć śladami Jarzębskiego, nie zastaniemy już ani klasztoru, ani kościoła Bernardynów, z którymi była związana. Oczom naszym ukaże się Kaplica Loretańska jako jedyna, jakże cenna pozostałość tego zespołu. Zanim przejdziemy do omówienia zabytku, niezbędne wydaje się wyjaśnienie kultu loretańskiego, inaczej trudno byłoby zrozumieć, czym dla Jarzębskiego i jemu współczesnych była Kaplica Loretańska, jakie treści ideowe reprezentowała i jakim funkcjom musiała odpowiadać? Zresztą sam Jarzębski większość tekstu związanego z kaplicą poświęca pierwowzorowi włoskiemu. Włoskie miasteczko Loreto uchodzi za najsłynniejsze miejsce odpustowe od średniowiecza do naszych czasów. Ośrodkiem kultu jest mały dom, uważany za mieszkanie Matki Boskiej. Według legendy — po zajęciu Nazaretu przez Turków budynek ten został przeniesiony przez anioły do Dalmacji, a następnie do Włoch, gdzie po dwukrotnej zmianie miejsca, w 1295 r. znalazł się w Loreto. W połowie XV w. rozpoczęto budowę kościoła, w którego wnętrzu miał znaleźć się Domek. Przez przeszło sto lat pracowało wielu architektów i budowniczych nad tą wielką bazyliką. Pomyślano jednocześnie, aby mały, prymitywny Domek wzmocnić, zabezpieczyć i ozdobić. Obudowano go korynckimi kolumnami i płytami z kararyjskiego marmuru pokrytymi rzeźbami. Projekt-makietę wykonał sam Bramante, jeden z najsłynniejszych architektów epoki. Nad realizacją pracowało przez 70 lat kilkunastu artystów. Data ukończenia dzieła, rok 1601, jest dla nas istotna, ponieważ uprzytamnia, że polscy pielgrzymi licznie odwiedzający Loreto w XVII w. widzieli już skończone dzieło. Budowę licznych naśladownictw Domku Marii w Loreto, nazywanych domkami loretańskimi, zainicjowali franciszkanie w 1620 r. w Nazarecie. Początkowo wznoszono domki we wnętrzach istniejących kościołów. Pierwszą realizacją poza murami świątyni jest Domek Loretański w Pradze Czeskiej, usytuowany w centrum dziedzińca otoczonego krużgankami z basztami-kaplicami na narożach. Założenie to stało się wzorem dla licznych fundacji w katolickiej Europie. Do Polski sława Loreto dotarła wcześnie. Wśród licznych polskich pielgrzymów znajdujemy Zygmunta III, Władysława IV i Jana Kazimierza. Szczegółowy opis Domku w Loreto, poprzedzający w Gościńcu relację o praskiej kaplicy, świadczy niezbicie, że był tu na pewno również i Jarzębski w czasie podróży do Italii. Wzmożenie katolicyzmu za panowania Wazów, uroczystości religijne, odpusty i pielgrzymki wpłynęły na rozwój budownictwa sakralnego; wykształciły się wówczas nowe formy małej architektury, takie właśnie, jak domki loretańskie czy kalwarie. Pod opieką bernardynów powstają liczne bractwa zwiastowania, (czyli loretańskie) związane z budową sanktuariów na wzór Loreto i opieką nad nimi. Pierwszym wolno stojącym domkiem loretańskim w Polsce jest wzniesiony koło kościoła w Gołębiu (przed 1638 r.), drugim — warszawski Loret na Pradze. Idea budowy warszawskiego sanktuarium wyszła od bernardynów, którzy sprawowali działalność duszpasterską nad intensywnie rozwijającą się w tym czasie Pragą. Przy południowej elewacji nieistniejącego dziś monumentalnego kościoła wzniesiono kaplicę z Domkiem Loretańskim wewnątrz. Fundamenty tego założenia położono w 1620 r. Właściwą budowę rozpoczęto w 1640 r. a za datę ostatecznego jej zakończenia uważa się rok 1644. Za czasów Jarzębskiego, jak wynika zresztą i z jego tekstu, kaplica i Domek są już właściwie gotowe.

Głównym inicjatorem budowy był Wincenty Morawski, początkowo wikariusz generalny, a od 1638 r. kustosz prowincji, znany z portretu, na którym przedstawiony jest widok Kaplicy Loretańskiej. Zamiar wystawienia w Polsce Domku Loretańskiego musiał podjąć wcześniej; przebywając w Loreto jako pielgrzym, własnoręcznie pomierzył poszczególne ściany, stopnie, drzwi, okna i wszystkie detale, aby móc jak najwierniej go odtworzyć. Inicjatywa ojca Morawskiego padła na dobrze przygotowany grunt — sława Loreta i legenda, otaczająca Domek Marii, były w Polsce szeroko znane. Władysław IV i rodzina królewska szczodrze wspierali budowę, magnaci, szlachta, duchowieństwo, mieszczanie również czynili liczne zapisy i ofiarowywali bogate dary. Autorstwo obiektu przypisywane jest Tencalli.

Przyjrzyjmy się bliżej temu oryginalnemu dziełu. Najpierw wejdźmy do wnętrza kaplicy, aby obejrzeć Domek Loretański — jądro budowli. Architekt wzorując się w zasadzie na Domku z Loreto, powtarzając ogólny schemat i operując tym samym zespołem motywów architektonicznych, wprowadził zmiany. Domek zbudowano, tak jak w pierwowzorze, na planie prostokąta, o dłuższych bokach od południa i północy, dolną część ścian wyodrębniono wysokim cokołem ozdobionym geometrycznym ornamentem. Na nim ustawiono pary korynckich kolumn, wtopionych częściowo w lico ścian dźwigających belkowanie i attykę. Taka sama jak w Loreto jest również liczba kolumn — 3 pary na dłuższych i 2 na krótszych ścianach, oraz rozmieszczenie bocznych wejść, po 2 z każdego dłuższego boku. Na tym jednak kończą się podobieństwa; architekt nie stworzył wiernej kopii, wprowadził zmiany, pozwalając sobie na realizację własnej inwencji. Zachował dużą powściągliwość w operowaniu dekoracją rzeźbiarską, wydobywając w ten sposób główne podziały architektoniczne i czyniąc budowlę bardziej monumentalną.

W Loreto pomiędzy kolumnami umieszczono po dwie nisze, jedna nad drugą, a w nich rzeźby Sybilli i proroków; pozostałe wolne miejsca na ścianach wypełniono płaskorzeźbionymi scenami z życia Marii. W praskim Domku widzimy pomiędzy kolumnami tylko po jednej niszy, pierwotnie stały w nich rzeźby monarchów (zrabowane podczas najazdu szwedzkiego). Sceny z życia Marii przedstawione są nie rzeźbiarską, ale malarską techniką — „en grisaille” i jest ich mniej. Bardziej reprezentacyjnie niż w Loreto rozwiązane są na Pradze boczne portale: uszakowate, zwieńczone odcinkowymi przyczółkami, wykonane z czarnego, dębnickiego marmuru, tworzywa tak charakterystycznego dla owych czasów nazywanych „erą czarnego marmuru”, zachwycają harmonią i wytwornością. One to stanowią mocne, indywidualne w stosunku do pierwowzoru włoskiego akcenty budowli, włączające ją w nurt architektury wazowskiej.

O odmienności praskiego Domku decyduje również zwiększenie liczby otworów wejściowych o jeszcze jeden w ścianie zachodniej. Nadano mu charakter głównego wejścia, zamkniętego szeroko rozpiętą, półkolistą arkadą. Najwyższa strefa Domku, ponad kolumnami, również jest nieco inna — belkowanie wyższe, jakby zdwojone, a ponad nim, zamiast attyki tralkowej, pełna z owalnymi okienkami. Kararyjski marmur w Loreto zastąpiono na Pradze piaskowcem użytym do wykonania cokołów i kolumn. Wnętrze Domku—powtarzające ogólny schemat pierwowzoru — o prostych, gładkich ścianach, nakryte kolebkowym sklepieniem, jest mroczne. Jedynymi źródłami światła dziennego są otwory drzwiowe i owalny otwór w sklepieniu. Na ścianie wschodniej znajduje się kuty w piaskowcu, skromny, symboliczny kominek stwarzający kameralny nastrój wnętrza, podobnie zresztą jak w loretańskim pierwowzorze. Posąg Matki Boskiej Loretańskiej, pierwotnie oddzielony od wiernych kratą, odziany był w szaty z drogocennych tkanin, ofiarowanych przez Annę Katarzynę, siostrę Władysława IV. Głowy Madonny i Dzieciątka ozdabiały złote korony ufundowane przez Cecylię Renatę. Przed figurą płonęły światła 14 lamp-pochodni ze złoconego srebra. Do losów znajdującej się tu pierwotnie figury Matki Boskiej Loretańskiej oraz do dziejów Pięknej Madonny, która znajduje się tu obecnie, powrócimy za chwilę. Przyjrzyjmy się teraz bliżej kaplicy osłaniającej Domek Loretański. Istnieje przypuszczenie, iż pierwotnie, wzorując się na Lorecie w Pradze Czeskiej, miano zamiar poprzestać na otoczeniu Domku murem z krużgankami i dwoma narożnymi kaplicami-basztami. Znane jednak przekazy ikonograficzne z XVII w. zaprzeczają temu pokazując bryłę taką, jaką widzimy dzisiaj. Główny korpus kaplicy wydźwignięty ponad krużganki, wzniesiony na planie prostokąta, tworzy dookoła Domku obejście, najszersze od południa. Od tej strony usytuowane jest również główne wejście. Światło dzienne wchodzi przez umieszczone wysoko okna zamknięte odcinkiem łuku, z krótszych boków jest ich po 4, z dłuższych po 5 (niektóre z nich są obecnie zamurowanymi blendami). Dach nad kaplicą czterospadowy, załamany nad Domkiem Loretańskim, wydzielony jest w tym miejscu tralkową attyką sygnalizującą zarys Domku znajdującego się wewnątrz. Całość wieńczy ażurowa sygnaturka z barokowym chełmem, wewnątrz której dawniej znajdował się posąg Madonny. Krużganki przykryte są oddzielnymi, pulpitowymi dachami. Pierwotnie było ich 3 (północny, od strony istniejącego niegdyś kościoła, dobudowano obecnie). Sklepione krzyżowo otwierają się na wnętrze kaplicy półkolistymi arkadami, przywodzącymi na myśl wiele budowli czasów wazowskich. Elewacja frontowa flankowana jest na narożach przez okrągłe niewielkie wieże, trafnie nazwane przez Jarzębskiego „baszteczkami”, zwieńczone barokowymi hełmami z latarniami. Ściany zewnętrzne potynkowane, urozmaicone są tylko lizenami w górnej kondygnacji, a podziałami ramowymi w dolnej. Pierwotnie elewacja frontowa również nie posiadała żadnych elementów dekoracyjnych. Po dokładnym obejrzeniu kaplicy i Domku Loretańskiego w jej wnętrzu, każdego chyba uderzy kontrast pomiędzy tymi jednocześnie wznoszonymi dwoma dziełami architektury. Domek reprezentuje prostą bryłę, której walorem jest przede wszystkim bogata dekoracja. Przeciwstawia się temu kaplica, której zaletą jest przede wszystkim ciekawe i trafne ukształtowanie przestrzenne dostosowane do funkcji, jakim miała służyć. Cała budowla podporządkowana jest dwóm celom: ochronie Domku Marii i utworzeniu warunków oglądania go przez rzesze wiernych oraz odprawiania praktyk religijnych. Obejście i arkadowe krużganki stwarzały wyjątkowo dogodne po temu warunki. Powróćmy do czasów Jarzębskiego. Kaplica Loretańska od chwili wystawienia stała się miejscem szczególnej adoracji, odbywania uroczystości religijnych, procesji i pielgrzymek. Historyk Warszawy, Sobieszczański1, tak o tym pisze: „Tutaj, co sobota w czasie adwentu zbierali się tłumami z okolicy i ze stolicy ludzie i na klęczkach odbywali podróż po korytarzach. W każdą inną sobotę odbywali po południu, do Loretu praskiego podobne pielgrzymki studenci z Warszawy ze szkół pijarskich i jezuickich pod przewodnictwem właściwych prefektów i nauczycieli. W porze zimowej, kiedy Wisła stanęła, odbywał się uroczysty pochód przez rzekę, z muzyką, z chorągwiami i ze światłem, co dziwnie wspaniały sprawiało widok1. O szczególnej atencji do Kaplicy Loretańskiej świadczy fakt, iż w herbie miasta Pragi umieszczono Domek Loretański unoszony przez anioły.

Nadszedł najazd szwedzki. Podczas trzydniowej bitwy o Warszawę (28-30 VII 1656 r.) Praga bardzo ucierpiała. Kościół, klasztor i Kaplica Loretańska zostały uszkodzone i ograbione. Po „Potopie” podjęto prace remontowe; w 1675 r. kaplica i Domek błyszczą już dawną świetnością, otaczane niezmiennie szczególnym kultem.

Wydarzenia historyczne, które znowu zaważyły na losie kaplicy, to wojny napoleońskie. W 1811 r. w związku z budową fortyfikacji, rozebrano kościół i klasztor Bernardynów, którzy opuszczając to miejsce zabrali ze sobą z Domku Loretańskiego słynną figurę Matki Boskiej, przenosząc ją do kościoła Bernardynów na Krakowskie Przedmieście. Wzniesiono tam dla niej specjalną kaplicę. W czasie, kiedy zburzono około połowy zabudowań Pragi, bezdomni mieszkańcy szukali schronienia w Kaplicy Loretańskiej. Taką właśnie pamiętną scenę utrwalił na swoim rysunku z 1811 r. Zygmunt Vogel, słynny malarz i rysownik widoków Warszawy. Przekaz ten cenny jest dla historii budowli, ukazuje, bowiem pewne zmiany w jej wnętrzu dokonane w XVIII w.

Na terenie zrujnowanej Pragi Domek Loretański pozostał jedyną zachowaną świątynią. Ogołocony, pozbawiony figury, która była przedmiotem kultu, zyskał jednak nową wspaniałą ozdobę — gotycką rzeźbę przedstawiającą Matkę Boską z Dzieciątkiem, zwaną „Kamionkowską”, zachowaną do dziś. Zabytek ten ma swoją własną ciekawą historię. Rzeźba znajdowała się pierwotnie w ołtarzu głównym kościoła w Kamionie. Podczas najazdu szwedzkiego proboszcz kamionkowski przeniósł się do pobliskiego Skaryszewa, zabierając ze sobą statuę. Umieścił ją w wielkim ołtarzu kościoła skaryszewskiego, gdzie czczono ją pod nazwą Matki Boskiej Kamionkowskiej. W 1807 r., po rozbiórce kościoła w Skaryszewie, proboszcz przeniósł się do kościoła Bernardynów na Pradze. Figurę, którą zabrał ze sobą, umieścił w Domku Loretańskim. Warto ją tam dziś obejrzeć, jako cenny zabytek rzeźby gotyckiej. Dodajmy jeszcze, że Jarzębski musiał widzieć tę rzeźbę — znał przecież kościół w Skaryszewie. Fakt rozebrania na Pradze wszystkich świątyń, oprócz Kaplicy Loretańskiej, zaważył na jej dalszych losach. Zmieniła się jej funkcja — nie była już tylko sanktuarium i miejscem pielgrzymek cieszącym się opieką możnych, ale kościołem, który spełniał obowiązki duszpasterskie dla rozległej, zubożałej parafii. W czasach Królestwa Kongresowego konieczny stał się remont kaplicy — rząd odmawiał jednak pomocy. Władze kościelne zdecydowały się wówczas na sprzedaż blachy miedzianej pokrywającej dach, dla ratowania świątyni przed ruiną. W 1853 r. przeprowadzono gruntowny remont kościoła, wprowadzając jednocześnie pewne zmiany ułatwiające pełnienie funkcji parafii. Nadbudowano nad środkową częścią południowego krużganku piętro, na którym umieszczono organy i chór. Na zewnątrz osłonięto tę część elewacji klasycystycznym dwukondygnacjowym ryzalitem, zwieńczonym trójkątnym szczytem. Zamurowano w tym czasie również dwie arkady od północnego wschodu i północnego zachodu, uzyskując w ten sposób pomieszczenie na zakrystię i skarbczyk. Na początku XX w. przeprowadzano kilkakrotnie remonty świątyni. W czasie gruntownego remontu w latach 1924-1931 znaleziono w schowku pod schodami 10 kielichów, trybularz i 3 lampy, (z 14, które płonęły niegdyś przed Matką Boską Loretańską), zachowane z pierwotnego wyposażenia.

W czasie ostatniej wojny kościół dwukrotnie był uszkodzony przez pociski artyleryjskie — w 1939 i 1944 r. Ucierpiały: dach, fasada kościoła, baszta wschodnia i balustrada koło wieży. Odbudowę rozpoczęto w 1946 r. W 1956 r. przeprowadzono konserwację malarską dekoracji zewnętrznych ścian Domku oraz gotyckiej rzeźby Matki Boskiej. Od północy dobudowano krużganek, analogiczny do istniejących z trzech pozostałych stron. W 1962 r. usunięto pochodzącą z lat dwudziestych naszego stulecia polichromię wnętrz Domku.

Najstarszy zabytek prawobrzeżnej Warszawy, niedoceniany dokument czasów wazowskich, zachowany w tak doskonałej formie, ze wszech miar zasługuje na uwagę.

         

Góra strony